Zamień to w coś swojego

Spisywanie notatek własnymi słowami, to główna składowa mojego systemu pracy już od dłuższego czasu.

Gdy przerabiam czyjeś treści na swoje słowa (przykład), to znacznie lepiej zapamiętuję zawarte w nich informacje.

To dlatego, że opracowywanie (elaboration) jest znacznie lepszą metodą nauki niż zwykłe powtarzanie.

Pokazują to badania i moje własne doświadczenia.

Zamiast kopiować, wklejać, a potem posługiwać się słowami innych osób, zamieniam je w coś swojego.

Odpowiedzialność

Mówiąc rzeczy po swojemu, biorę większą odpowiedzialność za przekazywane informacje.

Posługując się słowami innych osób, łatwiej zrzucić odpowiedzialność w razie problemów - “to autor tej książki tak powiedział, a nie ja”.

Gdy zamieniam czyjeś przemyślenia w coś swojego, to zaczynają być “moje” i to ja muszę się z nich tłumaczyć, gdy komuś coś się nie będzie spinać.

Ta mała zmiana w tej całej zabawie powoduje, że informacje, które zapisuję w swoich notatkach i w swojej głowie, są znacznie wyższej jakości, bo muszę je dokładniej przemyśleć.

Szum

Spisywanie wiedzy w taki sposób spowodowało, że naturalnie przestałem posługiwać się tak dużą ilością cytatów, jak kiedyś.

Cytowanie innych osób ma tendencję do zaśmiecania i paulocoelhowania tematów, o których mówię. To niepotrzebny szum, który stosowałem kiedyś bardzo często, zamiast mówić rzeczy wprost.

Robiłem tak:

“In his best-selling book on behavioral science, Thinking, Fast and Slow, Nobel-prize winning psychologist Daniel Kahneman said, ‘Nothing in life is as important as you think it is when you are thinking about it.”

Zamiast powiedzieć:

“Whatever’s on your mind is not as important as it seems.”

Nie mój przykład, ale dokładnie tak to wyglądało.

Często cytowałem autorytety z branży IT, ale po czasie zauważyłem, że nie robi to tak dobrej roboty, jak przekazanie praktycznie tej samej informacji swoimi własnymi słowami, językiem dostosowanym do aktualnych odbiorców i przez pryzmat własnych doświadczeń.

Dlatego teraz biorę pod uwagę to, do kogo mówię i dynamicznie dostosowuję przekaz. Wydaje mi się, że jest to znacznie mniej męczące w odbiorze, bo ludzie dostają konkrety.

Kradnij jak malarz

Może się wydawać, że taki sposób posługiwania się informacjami, które zdobyliśmy od innych, jest trochę nie fair i że jest to jakiegoś rodzaju kradzież (intelektualna).

Jednak, że wszystko, co tworzymy, stoi na barkach pracy wykonanej przez inne osoby w przeszłości. Wszystko jest remixem.

Autorzy treści, które konsumujemy, też konsumowali treści innych osób, internalizowali je i przedstawiali światu w postaci własnych przemyśleń.

Dlatego nie widzę przeszkód, żeby kraść w taki sposób, w jaki kradną artyści. Na przykład malarze:

Malarz nie wrzuca wyciętych kawałków czyjegoś obrazu do swojego. Inspiruje się. Kopiuje styl. Czasem maluje pewne fragmenty tak samo, jak są namalowane na innym obrazie, ale jednak inaczej, po swojemu. A gdy ktoś go spyta, to bez problemu powie, kim się inspiruje.

Ja mówię, co myślę, a nie co myślą inni i jednocześnie nie ukrywam, od kogo się tych wszystkich rzeczy nauczyłem.


Zastrzeżenia

W pierwszej wersji tego wpisu wydawało mi się, że chcę po prostu ograniczyć cytowanie, a tak naprawdę chodzi o to, że zacząłem przekazywać informacje własnymi słowami, więc cytaty w większości stały się zbędne. Na wierzch wyszły korzyści, które opisałem powyżej.

Nadal będę używał cytatów do zobrazowania jakiegoś przykładu albo gdy nie będę miał powodu, żeby mówić coś własnymi słowami.